Ulicznych korków się nie boi!

Wersja do wydrukuSend to friend

Miejski Serwis Informacyjny Gliwice

Wierzchołki drzew uginają się z trzaskiem, trawy kładą się na ziemi, a przechodnie przytrzymują dłońmi nieposłuszne czapki i kapelusze. Słychać pokrzykiwania, ktoś wyciąga ręce w górę, zaczyna zbierać się tłum. Czyżby nadchodził jakiś groźny kataklizm? Nie, sprawcą całego zamieszania jest lądujący właśnie na drodze żółty śmigłowiec gliwickiego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR). Jego pojawienie się to zwiastun nadciągającej pomocy.

15 września upłyną dokładnie trzy lata od momentu, w którym helikopter Mi-2 Plus zagościł na stałe w Gliwicach.
W 2007 roku decyzją Ministerstwa Zdrowia baza Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego została przeniesiona z katowickiego lotniska Muchowiec na teren Aeroklubu Gliwickiego. Powodów takiej decyzji było kilka. Po pierwsze – chciano zwiększyć obszar działań operacyjnych śmigłowca ratunkowego. Po drugie – zaobserwowano niewielkie wykorzystanie powietrznego ambulansu w Katowicach. Trzecim powodem przeprowadzki był fakt, że pokrywały się ze sobą dwa dotychczasowe okręgi działań LPR: katowicki i krakowski.

13 śmiałków i „czajnik”

W gliwickiej placówce HEMS (Helicopter Emergency Medical Service) pracuje 13 osób: czterech pilotów, trzech ratowników medycznych i sześciu lekarzy. Liczba ta pozwala na bezproblemowe organizowanie całodobowych dyżurów, dzięki czemu zespół ratowniczy może nieść pomoc o każdej porze dnia. Baza Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego dysponuje jednym helikopterem (Mi-2 Plus), nazywanym pieszczotliwie przez polskich pilotów „czajnikiem”. Uzyskuje on przeciętnie prędkość 150 km/h (maksymalnie 200 km/h). Załoga śmigłowca składa się z trzech osób – pilota, ratownika medycznego oraz lekarza. Zdaniem fachowców, standardowy obszar działania maszyny zamyka się w promieniu 60 kilometrów, a czas dolotu do pacjenta wynosi wówczas 20 minut. Dodatkowe uzupełnienie paliwa umożliwia pilotowi dotarcie na akcję ratunkową w miejsca odległe od bazy o nawet 100 kilometrów.

– Obecnie trwa systematyczna wymiana dotychczasowych śmigłowców na nowoczesne Eurocoptery EC 135. Taki model trafi do filii w Gliwicach w przyszłym roku. Jest szybki i ekonomiczny, ponadto w przeciwieństwie do Mi-2 Plus może wykonywać operacje w nocy. Na pokładzie znajduje się wiele urządzeń wspomagających pracę pilota (autopilot, radar pogodowy), natomiast projekt kabiny medycz-
nej powstawał w konsultacji ze specjalistami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – informuje Justyna Sochacka, rzecznik prasowy LPR.
Wymiana sprzętu latającego to dla gliwickich ratowników dobra wiadomość. Nowy śmigłowiec ułatwi im pracę i podniesie jej jakość. Standardowy promień działania Eurocoptera EC 135 wynosi bowiem aż 80 kilometrów, a w sytuacjach ekstremalnych może on wzrosnąć do nawet 130 kilometrów.

Jak działa powietrzny ambulans?

W ubiegłym roku gliwicki oddział LPR wykonał prawie 150 lotów. Były to interwencje w nagłych wypadkach i zachorowaniach, a także transporty międzyszpitalne pacjentów wymagających podczas lotu opieki lekarza. – Każde wezwanie do nagłego zdarzenia to lot w nieznane. Pod tym względem jest to praca trudna, odpowiedzialna i niebezpieczna. Członkowie HEMS nigdy nie wiedzą, co ich czeka na miejscu wypadku. Często działają pod presją czasu, bo gdy chodzi o ratowanie życia, to liczy się każda sekunda. Jednak mimo trudności jest to praca satysfakcjonująca. Każde uratowane ludzkie istnienie jest osobistym sukcesem członków załogi – mówi Justyna Sochacka.

Dodaje, że podczas podejmowania działań ważne jest, aby załoga helikoptera wzbiła się w powietrze już w 4 minuty po otrzymaniu zgłoszenia. Kluczowym pojęciem w ratownictwie lotniczym jest też termin „złota godzina” – właśnie tyle czasu może maksymalnie upłynąć od wypadku do momentu otrzymania pomocy przez poszkodowanego.

źródło: Lotnicze Pogotowie Ratunkowe